Jak mówi znane powiedzenie w branży SEO  – „content is the king!”. Jednakże, aby to miano obowiązywało treści, które tworzymy, musimy uważać na ryzyko popełnianych błędów. A wbrew pozorom – popełnić możemy ich naprawdę wiele.

Bierzemy w dłoń klawiaturę lub długopis, jesteśmy gotowi do pracy. Tworzenie contentu to złożony proces, który wymaga przygotowania i wdrożenia poszczególnych kroków. Problem rodzi się wtedy, kiedy nie zdajemy sobie z tego sprawy i górnolotne rozumienie „tworzonego contentu” sprowadza się do zapychania dokumentu Word przypadkowymi słowami. Nie tędy droga!

Aby uniknąć popełniania błędów oraz faktycznie tworzyć treści, które są wysokiej jakości przestrzegamy przed 10, poniższymi punktami.

Copywriter nieprzygotowany merytorycznie

Podstawą do rozpoczęcia szeroko rozumianego „tworzenia” jest nasze przygotowanie – poznanie branży, zgłębienie wiedzy. Prawda jest taka, że tekst, za który warto zapłacić, musi być treściowo bogaty. Pod słowem „bogaty” rozumiemy indywidualnie dobrany przekaz, który wyczerpie temat, faktycznie poruszając elementy stricte powiązane z branżą. Nie sztuką jest stworzyć treść, która składa się z kilkunastu tysięcy znaków. Sztuką jest przekazać wartościowe informacje tak, aby nie pozostawić niedopowiedzeń.

Co więcej, przygotowanie dotyczy również zapoznania się oczekiwaniami klienta i docelową grupą odbiorczą – do której tekst zostanie skierowany. Inaczej przekażemy informację o specjalistycznym sprzęcie medycznym, gdzie wąskie grono odbiorców jest uznawane za profesjonalistów.  Jeszcze inaczej, gdy artykuł sponsorowany dotyczy kosmetyków do domowej stylizacji włosów.

Gdy twój przekaz jest niespójny i mocno emocjonalny

Zasadnicza kwestia, która powinna przodować podczas tworzenia treści brzmi: bądź wiarygodny. Mowa tu nie tylko o wiarygodności sprzedażowej, w stosunku do algorytmów Google, ale również w wymiarze czysto ludzkim. Trudno traktować zarówno Ciebie jak i to co tworzysz poważnie, gdy w ciągu kilku zdań sam sobie przeczysz. Może to wynikać z twojej niewiedzy i nieprzygotowania (tak, znowu!), lub ze zwykłego przeoczenia. Pamiętaj, że gdy powiesz A, musisz powiedzieć B. Planuj każdy tekst, skup się na jego celu, nie pozwól by emocje i twoje przekonania wpłynęły na jego ostateczny wydźwięk.

Każdy z nas ma swoje przekonania, swoje wartości, swoje ulubione elementy i branże. To jednak zostawiamy za sobą, bo gdy tworzymy content, emocje i własne upodobania nie mogą wychodzić na prowadzenie. Możesz nie zgadzać się z operacjami plastycznymi, możesz nie popierać piercingu, ale to Twój klient jest w tym miejscu najważniejszy. Tekst tworzony przez specjalistę musi być profesjonalny. Oznacza to, iż copywriter przez duże „C” podejmie się nawet tematu, który na pierwszy rzut oka wydaje się być dla niego mocno kontrowersyjny.

Gdy Copywriter nie jest terminowy

Cecha obowiązkowa każdego, dobrego copywritera to terminowość zleceń. Idąc za ciosem powiedzenia „klient nasz Pan”, musimy wpoić sobie, iż raz podany termin jest terminem złotym, nieprzekraczalnym. Tak jak nie lubimy sytuacji odwołanej wizyty u lekarza lub odroczonego terminu realizacji prac przez ekipę remontową, tak my nie możemy dopuścić do sytuacji nie dostarczania contentu na czas. Twoje opóźnienie to opóźnienie wyników pozycjonowania, a co za tym idzie – możliwe niezadowolenie klienta.

Wniosek? Istotne jest, aby z klientem ustalić wspólną datę, która będzie miała charakter kompromisu. Ustal realnie swoje możliwości, oceń ilość zleceń, trudność tekstu oraz niezbędny do wykonania czas. Nie „rzucaj się z motyką na słońce” i nie pozostawiaj wszystkiego na ostatnią chwilę. Moją taktyką jest stworzenie tekstu przed czasem, po czym powrócenie do niego przed terminem, by „świeżym okiem” ocenić jego ostateczny wynik.

Twój tekst Seo jest nieatrakcyjny

W większości (według ostatnich badań – w ponad 55%) jesteśmy wzrokowcami. Oznacza to, iż szansa na przeczytanie przez klienta całego, nieestetycznego czy nieatrakcyjnego wizualnie tekstu, jest znikoma. W podręcznikach do psychologii znaleźć możemy jasne informacje jakoby wzrokowcy zapamiętywali najlepiej teksty ozdobione wykresami, grafikami, auditorami. Trzeba więc zmaksymalizować szansę jego dłuższego zainteresowania. Obecne zabiegi są dość proste, a mimo to nadal o nich zapominamy. Uwzględniajmy H1, H2…, punktatory, pogrubienia, nie bójmy się emotikon (jeśli pozwoli na to branża 😊 ). Im więcej punktów, w których skupimy swój wzrok, tym lepiej.

Jesteś zbyt nachalny w swoim przekazie

Wyobraźmy sobie sytuację, w której jesteśmy potencjalnym klientem. Czytamy artykuł sponsorowany o np. koktajlach wspomagających trawienie. W ciągu krótkiego, przeważnie składającego się z 2 tysięcy znaków tekstu, znajdujemy wiele powtarzających się zdań. Wszystkie one wychwalają koktajle i zapewniają o jego zbawiennych właściwościach. Tu nasuwa się pytanie: uwierzysz w ten przekaz? Prawda jest taka, że dobry tekst, który zawiera merytoryczne treści, oraz dotrze do grupy odbiorczej -obroni się sam. Nie potrzebne są nam fajerwerki i slogany reklamowe. Szczerość potrafi być dużo silniejszą wartością. Brak nachalności w użytych frazach ma też jedną zasadniczą zaletę – nie zapala robotom Google’a czerwonej, alarmującej lampki.

W tekstach SEO zapominasz o SEO

Teksty SEO są specyficzne i różnią się od klasycznego, zwykłego pisania podstawowych treści. Ich trudność polega na umieszczaniu i właściwym zawieraniu słów kluczowych, elementów description, nagłówków w odpowiedniej kolejności, uwzględnieniu tzw. długich ogonów czy linków. Dobry tekst SEO musi więc spełniać wymagania stawiane przez roboty Google, ale również być przejrzystym, łatwym w odbiorze contentem. Jedno nie może odbywać się kosztem drugiego. Gdy zapominamy o tych podstawach, nasz tekst znacząco traci na wartości, a pod względem SEO – może być, niestety, bezużytecznym.

Gdy za bardzo pamiętasz o SEO

Znasz powiedzenie: lepsze jest wrogiem dobrego? Ian Lurie na swoim blogu informuje o tzw. Keyword Stuffing, czyli nadmiernym „upychaniem” powtarzanych w kółko słów kluczowych. Jak sam pisze – pozbawienie tekstu naturalności lub synonimów daje często odwrotny efekt do zamierzonego. Idąc tym tropem, pamiętaj, że przepych fraz lub staranie „nad wyraz” może doprowadzić, w najgorszym razie, do przeoptymalizowania strony. Jeśli nasz scenariusz nie będzie, aż tak czarny, pamiętajmy po prostu o naszych obiorcach. Tekst ma odpowiadać na zadane pytania, a nie tworzyć ich na nowo. Gdy ilość fraz jest zbyt duża, a tekst traci na przejrzystości i naturalności powiedz sobie: stop. Trzymaj się zleconej liczby słów, pamiętaj, iż to Google dyktuje warunki description, a kolejność nagłówków naprawdę ma znaczenie.

Gdy copywriter nie jest elastyczny

Dobry copywriter to osoba, która nie pozostaje w ramach, a wręcz za nie chętnie wychodzi. Nie twórz wszystkiego „na jedno kopyto”, szukaj rozwiązań dopasowanych do podejmowanej branży, odpowiadaj na trendy. Słuchaj i obserwuj grupę odbiorczą, sprawdź kto jest klientem twojego klienta.  Jeśli dotychczas nie używałeś programów – wypróbuj jakiś. Może doda twojemu podejściu świeżości, otworzy nowe furtki. Warto zacząć od np. answerthepublic.com, który jest nie tylko darmowy, ale i mocno intuicyjny. Dostosowuj się. Odpowiadaj. Szukaj rozwiązań. Bądź otwarty.

Gdy nie wyciągasz wniosków i się na nich nie uczysz

Człowiek uczy się całe życie i również przez całe życie popełnia błędy. Gdy trafią się w twojej branży i gdy twój content napotka się ze ścianą pamiętaj o jednym – nie pozwól by ten błąd się powielił. Każde doświadczenie, każde zlecenie, każde napisane zdanie to nauka i doświadczenie. Wyciągnij z niego z tego jak najwięcej i nie upieraj się przy swojej racji.

Gdy „nie potrzebujesz” narzędzi

Obecnie Internet obfituje w narzędzia, których zadaniem jest pomóc w tworzeniu contentu różnej maści. Większość z nich jest darmowa i realnie wpływa na jakość ostatecznego rezultatu. Prawda jest taka, że wcześniej czy później, copywriter powinien z nich korzystać. Powinien to słowo klucz. Każda studnia, nawet ta z wypełniona pomysłami, ma swoje dno. Tu z odsieczą przychodzą programy, które ułatwiają nam zadania, podsyłają pomysły i realnie wpływają na tempo pracy. Post odnośnie dobrych i przydatnych narzędzi już jest na naszym blogu.